Krzyż karawaka (krzyż morowy, krzyż św. Zachariasza)

materiał: metal, wysokość: 13 cm, do powieszrenia na ścianie

Kat.: IM1588

Na ten trudny czas epidemii przypominamy o krzyżu karawaka, czyli tzw. krzyżu morowym. Proponujemy metalowy krzyż wraz z modlitwą, którą zwyczajowo odmawiało się pod krzyżem, prosząc o ustanie epidemii czy zarazy.
  • Dostępne
  • Czas dostawy: Realizacja 24h
  • Dostawa: od 8,70 zł
24,90 zł -15% 21,17 zł / szt.

Opis

Opis

Krzyż morowy, krzyż św. Zachariasza, czy karawaka używany był w Kościele katolickim, jako ochrona przed zarazą, morowym powietrzem czy epidemiami. Ma formę krzyża o dwóch belkach poziomych (tzw. krzyża patriarchalnego), z których górna jest zwykle krótsza od dolnej. Na jego powierzchni często umieszczone są krzyżyki (siedem) i litery (zwykle osiemnaście), będące skrótami modlitw i wezwań. Najpopularniejszy krzyż związany jest z hiszpańskim miastem Caravaca, w którym znajdował się otaczany kultem pektorał z relikwiami Krzyża Świętego. Relikwia przybyła do Hiszpanii w 1229 r. podczas VI wyprawy krzyżowej. Chroniła ona miasto przed wszelkim klęskami. Repliki krzyża wykonywano z różnych metali, w tym szlachetnych, a także z drewna. Ubożsi zadowalali się karawakami odbitymi na papierze. Te niewielkich rozmiarów, przybierające niekiedy formę medalika przedmioty noszono przy sobie, na przykład zawieszając na szyi. Duże krzyże stawiano na skraju wiosek czy miast, by strzegły ich mieszkańców przed chorobami i nieszczęśliwymi wypadkami. Do Polski krzyż ten przywędrował już w XIII wieku z Rusi i Węgier. Na początku XIV wieku krzyż wraz z relikwiami Drzewa Krzyża Świętego został przekazany klasztorowi łysogórskiemu przez Władysława Łokietka – dzięki temu kult relikwii rozprzestrzenił się i do dziś świętokrzyskie sanktuarium jest największym w Polsce miejscem kultu Drzewa Krzyża Świętego. Od miejsca złożenia relikwii powstała nie tylko nazwa miejsca, a także pasma górskiego, rejonu i województwa.

 

+ JMJ

O mocy Krzyża Świętego

Jeśli chcesz się dowiedzieć, jak bardzo Bóg kocha człowieka otwórz Ewangelię w miejscach, w których mówi ona o Jezusowej śmierci. Nie czytaj o cudach, uzdrowieniach, wskrzeszeniach, ale właśnie o Golgocie. Odnajdziesz tam naukę o chrześcijańskim sensie ofiary oraz klucz do tajemnicy Nieogarnionego.

Ofiara, asceza, rezygnacja z samego siebie – któż ze współczesnych chrześcijan chce słuchać kazań na tematy tak dziś niepopularne? Łatwiej jest przecież mówić na ambonie o cudach, o uzdrowieniach, o rozwiązywaniu codziennych problemów, na koniec okraszając wszystko chwilą zazwyczaj sztucznej radości. A przecież bez praktykowania w życiu „ducha Golgoty” nie da się zrozumieć Krzyża, a bez zrozumienia Krzyża nie da się przecież zrozumieć Ukrzyżowanego.

Czym zatem jest Krzyż? Krzyż to podpis Boga, to Boża chwała. Krzyż to wywyższenie Miłości, ale także kij na wrogów Ewangelii. I prawdą jest, że my sami nigdy nie uwolnimy się od wpływu złych ludzi jeśli Krzyż Chrystusa nie doda nam mocy. Krzyż jest bowiem zbroją wszystkich wierzących i murem nie do przebycia dla tych, którzy pragną wyrządzić nam krzywdę. On jest dumą Kościoła świętego. Jest uświęceniem kapłanów, ocaleniem dla rodzin, jest czystością męczenników, stałością w wyznawaniu wiary wyznawców i odwagą misjonarzy. Krzyż jest nadzieją na ostateczny tryumf sprawiedliwości. Jest radością i koroną wszystkich świętych, schronieniem dla osób, które popadają w grzechy, a wreszcie pokojem tych, którzy są w niebezpieczeństwie śmierci.

Współcześni chrześcijanie rzadko klękają. Z trudem przychodzi wykonywać im ten zbawienny gest nawet wówczas, kiedy przyjmują Boga w Komunii Świętej. Dla ludzi Krzyża klęczenie jest naturalnym odruchem. Wiele na temat tej modlitewnej postawy zostało już powiedziane, ale może powtórzyć to trzeba i po raz kolejny: Kto nie klęczy ten nie wierzy prawdziwie, bo nie poznał prawdy ani o wielkości Boga, ani o własnej grzeszności. Nieklęczący nie rozumieją Krzyża i nie znają jego prawdziwej mocy.

Krzyż towarzyszy nam w życiu różnych sytuacjach. Na skrzyżowaniu dróg przypomina nam, że wszędzie mamy kroczyć z Bogiem. Jest miłością rodziców błogosławiących swym dzieciom, jest sensem cierpienia leżących na szpitalnych łóżkach, jest uwolnieniem od grzechów penitentów jest wreszcie pokojem tych, którzy umierają w Panu. Przez całe wieki katolicy zwracali się także do krzyża w okresie co jakiś czas wybuchających epidemii.

Caravaca to miasto leżące na południu Hiszpanii, które wielokrotnie było świadkiem cudownych wydarzeń związanych z przechowywanym w nim krzyżem o dwóch belkach. Podanie głosi, że w XIII w., podczas wojen z muzułmanami został on, na oczach niewiernych, przyniesiony przez anioły kapłanowi, który zamierzał odprawić Mszę Świętą. Poruszony tym znakiem wódz islamski wraz ze swym dworem przyjął chrześcijaństwo. Jak się później okazało „krzyż z nieba” zawierał relikwie prawdziwego Krzyża, na którym zawisł Pan Jezus.

Caravaca, która w między czasie zmieniła swą nazwę na Caravaca della Cruz, czyli Caravaca od Krzyża bardzo szybko stała się celem licznych pielgrzymek konkurując nawet pod względem popularności z Santiago de Compostela. Przybywający do niej ludzie wielokrotnie doświadczali cudów uzdrowień duszy i ciała szerząc tym samym kult cudownego krzyża.

Do Polski krzyż ten przywędrował już w XIII wieku z Rusi i Węgier. Na początku XIV wieku krzyż wraz z relikwiami Drzewa Krzyża Świętego został przekazany klasztorowi łysogórskiemu przez Władysława Łokietka – dzięki temu kult relikwii rozprzestrzenił się i do dziś świętokrzyskie sanktuarium jest największym w Polsce miejscem kultu Drzewa Krzyża Świętego.

W wydanej w 1902 r. „Encyklopedii staropolskiej” Zygmunt Gloger pisał: „[Po Soborze Trydenckim] pielgrzymi zaczęli przynosić do Polski relikwiarzyki w kształcie małych krzyżyków tej samej formy i tak samo nazywanych. Pobożni w czasie morowego powietrza stawiali karawaki  przy wsiach i miasteczkach, aby zaraza je mijała, i modlili się na książkach tak samo nazywanych”, a Jan Ursyn Niemcewicz podaje, że „karawaczkę miał pod Wiedniem dla ochrony król Jan III Sobieski”.

Karawaka nazywana jest często krzyżem cholerycznym, gdyż epidemie tej choroby dotykały mieszkańców Królestwa Polskiego najczęściej. W 1831 r. cholerę przywlokły wojska rosyjskie walczące z powstaniem listopadowym. Epidemie szerzyły się też w latach 1848-1855, 1866-1873 i 1893-1895. Cholera dała się we znaki również podczas I wojny światowej, a podczas drugiego światowego konfliktu ludzi dziesiątkował tyfusu. Z wybuchem każdej z tych epidemii odnawiał się kult do Krzyża o dwóch belkach, które możemy spotkać jeszcze dziś w wielu miejscowościach.

Karawaka nie jest amuletem i nie należy przypisywać jej magicznych mocy. Noszenie Karawaki, zresztą jak każdego innego Krzyża czy medalika jest swoistym wyznaniem wiary i oznaką zaufania i ucieczki do Pana Boga w czasach, w których doświadczają nas epidemie czy klęski żywiołowe.

Wobec szerzącej się dziś epidemii warto jest przypomnieć sobie ten zapomniany kult Krzyża, do którego przez całe wieki uciekali się nasi przodkowie w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia. Amen.

Zobacz także